Zanim zaczniemy, myślę, że warto zapoznać się ze słowami Julii Hartwig z jej „Błysków” (Wydawnictwo Sic!, Warszawa 2002):

 

„Nie dowierzaj temu co ludzie mówią sami o sobie.

            Nie dlatego, że kłamią.

            Nie wiedzą.”

 

 

Zaczęło się od tego, że Mama urodziła mnie w 1974 roku w Świnoujściu, i od tamtego dnia przeważnie tutaj spędzam swoje aktualne życie. Tutaj skończyłem szkołę podstawową oraz liceum, a także udało mi się skończyć studia – filię Uniwersytetu Szczecińskiego. Posiadam tytuł licencjata oraz magistra o specjalności „zarządzanie finansami”, ale lepiej nie pytajcie o szczegóły.

 

Nieliczne, ale cenne doświadczenia zawodowe to także zasługa tego miasta. Pierwsze to sprzątanie plaży w lipcu 92 roku ­- spacer przez całą długość plaży o 6 rano, to jest coś co do tej pory lubię, może tylko o trochę późniejszej godzinie. Nieco poważniejsze prace to kilka lat jako kasjer biletowy na terminalu promowym ówczesnej Polskiej Żeglugi Bałtyckiej, a następnie również przez kilka lat stanowisko „menedżera” ośrodka szkoleniowo-hotelowego należącego do szczecińskiej Izby Skarbowej. W międzyczasie sześć pierwszych miesięcy 2003 roku spędziłem w redakcji tygodnika „Wyspiarz Niebieski”, gdzie pracowałem jako dziennikarz (www.wyspiarzniebieski.pl).

 

Od jesieni 2003 roku nastąpił nieco luźniejszy okres, ale udało mi się przepracować prawie cały rok w roli barmana-recepcjonisty w niewielkim, ale uroczym hoteliku „Belweder”. Nawet chyba do tej pory na ich stronie internetowej jest gdzieś moje zdjęcie za barkiem. Ten czas to także pobyt w Holandii, który zaowocował trwałym uczuciem do takich miejsc jak Leiden i Amsterdam, które przez to chętnie nawiedzam. Podróże to w ogóle coś co uwielbiam, zwłaszcza jeśli jest okazja podróżować samolotem. Boję się co prawda jak cholera, ale daje mi to też dużo radości, i do tej pory załoga nie miała ze mną większych problemów.

 

Bakcyl literatury już w dzieciństwie zasiał we mnie swoje ziarna, i mniej więcej na początku nowego millenium zaczęły one kiełkować. W 2002 roku napisałem „Beczkę soli”, powieść sensacyjno-przygodową, która została wydana w sierpniu 2005 roku przez wydawnictwo „Prószyński i S-ka”. Dodam, że było to spełnienie mojego największego marzenia. Ale nie spocząłem na laurach i mam nowe. Rok później, w czerwcu 2006 roku, te samo wydawnictwo wydało antologię (taki zbiór opowiadań) zatytułowaną „Opowiadania letnie, a nawet gorące”, i wśród dwudziestu autorów znalazłem się także ja i mój „Kocurek”.

 

W tym czasie byłem w Anglii, w Manchesterze, i szykowałem się do pracy w firmie "Senior Aerospace BWT". Spędziłem w tym mieście ponad dwa miesiące, z czego przez kilka tygodni miałem udział w produkowaniu części do systemów klimatyzacji do samolotów, między innymi pasażerskich Boeingów. I zapewniam, że bez zmrużenia oka poleciałbym samolotem, w którym znajdują się części, które sam zrobiłem. Jednak z dwóch powodów (propozycja współpracy z jednym z seriali oraz Przystanek Woodstock) pewnego niedzielnego poranka z łezką w oku opuściłem Manchester, w Liverpoolu wsiadłem do Boeinga 737 (jeszcze bez moich części) i wróciłem do Polski.

 

Jesienią 2006 roku zacząłem współpracę z twórcami serialu "Samo Życie" pisząc dialogi. Było to pierwsze doświadczenie scenopisarskie i od tamtego czasu nadal próbuję swoich sił w tej branży. Również w 2006 napisałem drugą powieść, zatytułowaną "Kebab z kota", którą świat ujrzał w listopadzie 2007 roku. A tak poza tym, powiem szczerze, że wciąż szukam swojego miejsca na Ziemi i chyba jeszcze nie wiem kim chcę zostać, kiedy dorosnę. Chociaż pewnie jestem już tego coraz bliżej. ;)